czwartek, 10 października 2013

Kopanie leżącego



Doc nie jest zwolennikiem kopania leżącego. Gdy ktoś się już potknie o własne nogi, wypierdoli na glebę i unurza w gnoju, zostanie potępiony i skomentowany publicznie do usrania. Wśród komentatorów zawsze znajdą się tacy, którzy wypowiedzą pogląd Doca, więc on sam nie musi wrzucać swego kamyczka.
No ale teraz jednak Doc musi.
Będąc zwolennikiem tzw. „kultury Zachodu”, Doc nie może zamknąć paszczy po ostatnich wybrykach panów biskupów. Doca rodzima kultura powstała na fundamentach nauki Jezusa. On otworzył ludziom oczy na wartości humanistyczne, zwrócił uwagę na konieczność dbania o współczłonków wspólnoty jak o siebie samego. Zalecił budowanie społeczeństwa na zasadach empatii i egalitaryzmu, co w jego czasach było ekscentrycznym i trudnym do pojęcia podejściem. Okazało się jednak, że wspólnoty chrześcijańskie, zbudowane na jezusowych zasadach, urosły w siłę na tyle, że z niszowej sekty zamieniły się w potęgę rządzącą imperium rzymskim.
No i zaczęły się problemy. Chrześcijaństwo przestało być duchową siłą, zapewniającą wyznawcom ulgę w codziennych zmaganiach z życiem i promującą wzajemne wsparcie. W średniowieczu zmieniło się w system operacyjny na usługach globalnej polityki. Wykorzystano je do budowy struktur władzy i kontrolowania społeczeństw. W krótkim czasie z nauki Jezusa pozostały tylko enigmatyczne dla mas słowa Biblii, które rządzący interpretowali na własną modłę i wykorzystywali do umacniania swojej władzy.
Tak było przez stulecia. Tak zwany Kościół Powszechny z wyrozumiałego i troskliwego opiekuna zmienił się w autorytarnego, chciwego, zdegenerowanego władcę. Jakby samej władzy i majątku było mało, celibat (wymuszony przecież kwestiami czysto materialnymi) oraz anachroniczny patriarchat zrobił z Kościoła dobre środowisko do seksualnych nadużyć. Struktury kościelne umocowały się ponad społeczeństwem, występowały jako prawodawca, prawa egzekutor, oraz uniwersalny doradca. W ten sposób oderwały się te struktury od rzeczywistości, postrzegając masę wiernych jako swój zasób, z którego mogą korzystać do woli. Co się w takich sytuacjach dzieje, wiemy. Lasy i morza też uchodziły za taki zasób...
I tu nagle i niespodziewanie (dla panów w kieckach) doszło do rewolucji informacyjnej. Ludzie uzyskali nieograniczony dostęp do informacji i możliwość swobodnego kształtowania poglądów. Czasy, kiedy kazanie było głównym źródłem wiedzy zaś ludzie nie przemieszczali się dalej niż 10 km od domu w ciągu całego życia, minęły. Co za tym idzie, możliwość zamiatania brudów pod dywan, zamykania śmierdzących trupów w szafach też minęła. Nie da się już ludziom wmówić, że nie ma brudu, nie ma smrodu bo po przykryciu go sutanną brud przestaje istnieć a smród spod sutanny to aromat lawendowy.
Wydaje się, że rozumie to papież Franciszek. Pewnym jest, że nie rozumie tego episkopat Kaczogrodu. Dlaczego te zgredy nie pojmują, że zniechęcają swoje owieczki do pozostania w stadzie? Ludzie poszukują przewodnictwa duchowego i moralnego. Byłoby świetnie, gdyby szli za nauką Jezusa, zwłaszcza umiejętnie dostosowaną do współczesnych realiów. No ale ci, którzy uważają siebie za kontynuatorów jego dzieła...bardziej przypominają Komitet Centralny PZPR niż prawdziwych pasterzy dusz...

https://www.youtube.com/watch?v=dmYUA1XPchU

P.S.: Tekst tego  tracka znajdziecie na jutjubie pod oknem video.



2 komentarze:

  1. Wyważonych i kulturalnych wypowiedzi nigdy za wiele. W ten sposób tworzymy własne media.

    OdpowiedzUsuń