środa, 26 grudnia 2012

Black Xmas


Doc paczy na świąteczny layout kraju. Widać kryzys.

Ilość kolorowych światełek spada z roku na rok. Człowieki oszczędzają. Koszt zakupu światełek to jedno a rachunki za prąd – drugie. Rezultatem są NIErozświetlone okna i domy, NIEświąteczne ulice i ogrody.

Doc wolał czasy, kiedy między sąsiadami rozgrywał się świąteczny wyścig zbrojeń. Pokonywało się przeciwnika ilością lampek oraz bardziej wyszukanym udrapowaniem światełek.

A teraz...świąteczność miasta jest taka, jak mordy tych dżentelmenów:

https://www.youtube.com/watch?v=ZlBXd6FE2ic

czwartek, 20 grudnia 2012

Heisenberg a życie codzienne


Nieoznaczoność, względność. Zależność rezultatu obserwacji od warunków wyjściowych. Te kwestie fascynują doca od zawsze.

Wartości stałe i zmienne. Trzeba założyć jakieś stałe, żeby do czegoś odnosić zmienne. A w rzeczywistości, każdy sam ustala sobie stałe. Stałe, czyli osobiście wybrane dogmaty. Do stałych odnosi się swoje spostrzeżenia, interpretuje się wszystko w odniesieniu do wybranych stałych. Takich prywatnych dogmatów.

Wybór określonych stałych i utrwalenie swojego związku z nimi ułatwia życie. W sytuacjach trudnych, umykających jasnej interpretacji, przymierzenie zastanej lub zaistniałej sytuacji do wcześniej zaakceptowanej stałej ułatwia wiele rzeczy. Łatwiej zastosować np. brzytwę Ockhama, gdy arbitralnie wybierzesz warunki wyjściowe.

Ale, ale. Jeśli obserwujesz otoczenie, zauważysz, jak trudno arbitralnie dobrać kryteria. Ilość zmiennych przytłacza. Jak je uporządkować? Noo, prosto można to zrobić. Wystarczy wybrać bądź wymyślić zestaw kryteriów. Założyć, że rzeczywistość jest zobowiązana do ich przestrzegania.

Doc woli założyć dynamikę warunków wyjściowych, ich zmienność, zależność od predyspozycji obiektu lub aktualnych warunków zewnętrznych. Implikuje to skomplikowaną i trudną do ogarnięcia zmienność.

Inni wolą założyć, że każdy obiekt w danych warunkach powinien zachowywać się w sposób jasno określony z góry. Implikuje to łatwiejszą do ogarnięcia określoność.

„What's right, what's wrong, who's to say?”

A z drugiej strony: „Dogamatic authority falls”

Wobec tego, ilustracje muzyczne na dziś to:


oraz:

http://www.youtube.com/watch?v=1N7ZMXymMRk

Napijcie się whisky.



środa, 19 grudnia 2012

O kolędowym nastroju tuż przed końcem świata



Doc przez ostatnie dni intensywnie kombinował. Chodziło o to, jak odpowiednio opisać dla Was przezabawną sytuację, której doświadczył w poniedziałek. Los sprezentował docowi gotową anegdotę, idealną na bloga.

Wracał doc w środę z roboty spracowany jak juczny zwierz. Pomysła na posta miał już w swojej głowie gotowego. Chęci błyśnięcia dowcipem w sieci nie zmniejszało zmęczenie ani perspektywa załatwienia jeszcze kilku spraw, mimo późnej pory.

I wtedy okazało się,że z Kruszą cienko. Doc bardzo lubi Kruszę, która normalnie bazuje cholernie daleko. Teraz Święta, więc przyjechała tutaj. Ostatnio było Jej trudno i doc miał nadzieję, że swoim ujmującym dowcipem i gościnnością poprawi Kruszy humor. No i egoistycznie miał nadzieję sam sobie go poprawić dyskusjami z Kruszą - o polityce, życiu i takich tam.

A tutaj okazało się, że z Nią cienko. Bardzo nawet. I nie wiadomo, czy ma Ona dość siły, by się obronić.

Anegdoty nie będzie. 

Świąteczne kolędowanie będzie nastrojem nawiązywać do dzisiejszej, nocnej playlisty doca. Oto jej fragment:

http://www.youtube.com/watch?v=in1TBIekq00

https://www.youtube.com/watch?v=uNZxtz78DJg

piątek, 14 grudnia 2012

nuke the melancholy

Doc wypaczył w ludziach melancholię.

Pora roku jest taka. W pracy doc widzi więcej człowieków smutnych niż szalonych.

Na drodze widzi dużo stłuczek i zderzeń aut z człowiekami. Najwyraźniej gorzej u narodu z funkcjami poznawczymi.

Doc sam nie jest zbyt wesoły. Raczej w ostatnim czasie bywa zamyślony I zdekoncentrowany zaś refleksje w głowie mają kolor popiołu.

No taka pora roku.

No i dziś w aucie z odtwarzacza poleciało to:

https://www.youtube.com/watch?v=A4MK9bJdclc

Powiem Wam, piękne. Proste, schematyczne. Dobrze znane, żadnych innowacji.  Zabawne. Przewrotne.

Leciało z 5 razy, bo doc kompulsyjnie naciskał repeat.

Coś co znamy i lubimy łykamy chętniej niż innowacje. I co z tego, że nie oryginalne. Dick, czyli doca stary, rzekłby - odtwórcze. Ale, ale, Dick uwielbia bluesa, podziwia Bonamassę. A Bonamassa nie jest odtwórczy? Pewnie, że tak, zupełnie jak ekipa Joela Grinda. I co z tego?

Bo liczy się feeling. Można skorzystać z dostępnego schematu, w magiczny sposób dając mu własny charakter. Tchnąć własnego ducha w ograne schematy. To właśnie robi Joel Grind. I dlatego doc katował dziś "Nuke The Cross". Miał gdzieś, że to prostacki klon wczesnego Slayera.

Chmury melancholii rozwiała wizja Szatana przejmującego silosy z rakietami i ładującego głowice w Niebiosa. Bo to zabawne, przewrotne. I dzięki temu, że proste i schematyczne, dobrze znane i pozbawione innowacji, cudnie wpada w ucho.

I tak z doca smętnie zamyślonego Joel w dwie i pół minuty zrobił doca debilnie uśmiechniętego.

!!!!NUKE THE CROSS!!!



Dziiieeńń dooobryy!!!

Witajcie!

Dziś doc zaczyna ujawniać swój punkt widzenia.

Doc paczy rzeczywistość codziennie, podoba mu się to czy nie. Jak paczy to i przetwarza  w swojej głowie co wypaczył.

W doca ocenie rzeczywistość jest różnoraka i barwna. Każda z jej barw ma pełno odcieni.

Doc lubi je wszystkie widzieć, barwy i odcienie. Dlatego paczy. I lubi przetwarzać w swojej głowie. I chce tymi przetworami epatować.

Zapraszam! Spróbujcie przetworów doca! Postara się, by były świeże, choć pewno niektóre będą źle przyprawione, inne mdłe a jeszcze inne po prostu niesmaczne.

(Nie)smacznego.