Doc nie jest zwolennikiem kopania
leżącego. Gdy ktoś się już potknie o własne nogi, wypierdoli na
glebę i unurza w gnoju, zostanie potępiony i skomentowany
publicznie do usrania. Wśród komentatorów zawsze znajdą się
tacy, którzy wypowiedzą pogląd Doca, więc on sam nie musi wrzucać
swego kamyczka.
No ale teraz jednak Doc musi.
Będąc zwolennikiem tzw. „kultury
Zachodu”, Doc nie może zamknąć paszczy po ostatnich wybrykach
panów biskupów. Doca rodzima kultura powstała na fundamentach
nauki Jezusa. On otworzył ludziom oczy na wartości humanistyczne,
zwrócił uwagę na konieczność dbania o współczłonków
wspólnoty jak o siebie samego. Zalecił budowanie społeczeństwa na
zasadach empatii i egalitaryzmu, co w jego czasach było
ekscentrycznym i trudnym do pojęcia podejściem. Okazało się
jednak, że wspólnoty chrześcijańskie, zbudowane na jezusowych
zasadach, urosły w siłę na tyle, że z niszowej sekty zamieniły
się w potęgę rządzącą imperium rzymskim.
No i zaczęły się problemy.
Chrześcijaństwo przestało być duchową siłą, zapewniającą
wyznawcom ulgę w codziennych zmaganiach z życiem i promującą
wzajemne wsparcie. W średniowieczu zmieniło się w system
operacyjny na usługach globalnej polityki. Wykorzystano je do budowy
struktur władzy i kontrolowania społeczeństw. W krótkim czasie z
nauki Jezusa pozostały tylko enigmatyczne dla mas słowa Biblii,
które rządzący interpretowali na własną modłę i wykorzystywali
do umacniania swojej władzy.
Tak było przez stulecia. Tak zwany
Kościół Powszechny z wyrozumiałego i troskliwego opiekuna zmienił
się w autorytarnego, chciwego, zdegenerowanego władcę. Jakby samej
władzy i majątku było mało, celibat (wymuszony przecież
kwestiami czysto materialnymi) oraz anachroniczny patriarchat zrobił
z Kościoła dobre środowisko do seksualnych nadużyć. Struktury
kościelne umocowały się ponad społeczeństwem, występowały jako
prawodawca, prawa egzekutor, oraz uniwersalny doradca. W ten sposób
oderwały się te struktury od rzeczywistości, postrzegając masę
wiernych jako swój zasób, z którego mogą korzystać do woli. Co
się w takich sytuacjach dzieje, wiemy. Lasy i morza też uchodziły
za taki zasób...
I tu nagle i niespodziewanie (dla
panów w kieckach) doszło do rewolucji informacyjnej. Ludzie
uzyskali nieograniczony dostęp do informacji i możliwość
swobodnego kształtowania poglądów. Czasy, kiedy kazanie było
głównym źródłem wiedzy zaś ludzie nie przemieszczali się dalej
niż 10 km od domu w ciągu całego życia, minęły. Co za tym
idzie, możliwość zamiatania brudów pod dywan, zamykania
śmierdzących trupów w szafach też minęła. Nie da się już
ludziom wmówić, że nie ma brudu, nie ma smrodu bo po przykryciu go
sutanną brud przestaje istnieć a smród spod sutanny to aromat
lawendowy.
Wydaje się, że rozumie to papież
Franciszek. Pewnym jest, że nie rozumie tego episkopat Kaczogrodu.
Dlaczego te zgredy nie pojmują, że zniechęcają swoje owieczki do
pozostania w stadzie? Ludzie poszukują przewodnictwa duchowego i
moralnego. Byłoby świetnie, gdyby szli za nauką Jezusa, zwłaszcza
umiejętnie dostosowaną do współczesnych realiów. No ale ci,
którzy uważają siebie za kontynuatorów jego dzieła...bardziej
przypominają Komitet Centralny PZPR niż prawdziwych pasterzy
dusz...
https://www.youtube.com/watch?v=dmYUA1XPchU
P.S.: Tekst tego tracka znajdziecie na jutjubie pod oknem video.
P.S.: Tekst tego tracka znajdziecie na jutjubie pod oknem video.
Wyważonych i kulturalnych wypowiedzi nigdy za wiele. W ten sposób tworzymy własne media.
OdpowiedzUsuńDzięki, krzakkazrk.
Usuń